Użytkownik -.Nothingness.- Opublikowano 27 Maja 2020 Użytkownik Udostępnij Opublikowano 27 Maja 2020 Yaaaaaaoooo, moje dawne wypociny, jakby określić to chyba już będzie 7 lub 8 lat kiedy zaczęły mi się śnić takie rzeczy Może to fatum? przeznaczenie? kto wie Przynajmniej czasami są ciekawe sny i dają do myślenia, ale jakoś ten bohater w snach nigdy nie może jej odnaleźć gdyż śmierć jak zwykle rozdziela. Może ja w tym ostatnim wcieleniu tj: rzeczywistości dam tejże duszy ukojenie? Czy może tak jak poprzednie wcielenia umrę niespełniony i trafię do kolejnego świata Dużo by opowiadać Kto lubi fantastykę to miło jakby przeczytał, a kto by chciał posłuchać więcej to zapraszam, chętnie opowiem. Miłego dnia życzę wszystkim Dawno, dawno temu w feudalnej Japonii, kraju podzielonym na wiele małych państw, miejscu, gdzie ludzi dręczył głód, a wojny pustoszyły miasta i wsie żył Yoshiro-młody chłopiec, z którego przykład powinien był brać każdy jego rówieśnik. Jego ojczyzną była kraina Wei, której mieszkańcy żyli w zgodzie z naturą, w pokoju z innymi ludźmi. Kraina Wei była jednym z najpiękniejszych miejsc, zapatrzona w wiele surowców jak i pięknych miejsc, na przykład wodospad, który w dzień odbija światło na wszystkie strony tworząc różne odcienie słoneczne. Niestety Wei była w najgorszym możliwym położeniu, znajdowała się centralnie w środku Japonii, pomiędzy krajami które błyskawicznie się rozwijały i stawały się potężne. Od północy po zachód swoje ziemie rozciągał ród Jin, a od południa do wschodu ród Jang, a niestety następnym kierunkiem ich ekspansji była Wei. Yoshiro był synem jednego z wojowników księcia, jako dziecko marzył o tym, aby w razie potrzeby stanąć do walki w obronie swej ojczyzny. Od najmłodszych lat uczył się władać mieczem oraz doskonalił swoje ciało, aby kiedyś w przyszłości nie mieć sobie równych. Kiedy młodzieniec przekroczył 18 rok życia, wstąpił do wojska, tak jak niegdyś uczynił to jego ojciec. Nadeszły straszne czasy, Japonię ogarnęła wojna, wojna, którą wywołali ludzi żądni władzy i pieniędzy. Na czele wojsk stanął książę krainy Wei, aby bronić swój naród przed okrutnymi wojownikami z krainy Jang. Kiedy ojciec Yoshira ruszył na wojnę, młodzieniec pozostał w mieście, dzielnie trzymając straż w obliczu nieuchronnego zagrożenia. Zawiedziony, że nie może walczyć wraz z ojcem, lecz wierny rozkazom księcia wpatrywał się w błękitne niebo. Niebawem do miasta przybyli przedstawiciele szlacheckiego rodu Wei, sprawującego władzę na tych, że ziemiach, a wśród nich piękna córka księcia, księżniczka Yuki. Możni zbierali się jedynie wtedy, gdy państwu groziło niebezpieczeństwo, by przedyskutować dalsze ruchy wojsk. Yoshiro zakochał się w dziewczynie od pierwszego wejrzenia, choć wiedział, że dzieli ich przepaść, bo przecież on był zwykłym strażnikiem a ona księżniczką. Nie umiał jednak zapanować nad tym uczuciem, nie tracił wiary w to, co w istocie wydawało mu się nierealne. Nie chciał się poddać, nigdy nie tracił nadziei i z uśmiechem na twarzy stawał naprzeciw problemowi i zazwyczaj wygrywał. Postanowił napisać do niej list, co oczywiście stanowiło przejaw największej zuchwałości i niesubordynacji względem panujących zasad. Niebawem ku swemu zdziwieniu otrzymał od niej odpowiedź. Była ona dowodem na to, że pomimo przeciwności mogą zdarzyć się cuda, że być może został przez nią zauważony i że ona również darzy go szczerym uczuciem. Wkrótce w wielkiej tajemnicy dwoje nastolatków kontynuowało swoją korespondencje. Yoshiro nie mógł uwierzyć we własne szczęście, ich miłość rozwijała się z dnia na dzień, lecz nic nie trwa wiecznie… Wojna z Jang dobiegła końca, przyniosła jedynie śmierć i zniszczenie. Obie armie poniosły ogromne straty między innymi zginął ojciec chłopaka – Yoshiro został sierotą. Książe opowiedział mu jak zginął, że broniąc i trzymając sztandar Wei otoczyło go kilku wojowników. Nie zdołał jednocześnie bronić siebie jak i sztandaru, który był symbole honoru jego kraju, poległ honorowo. W sercu młodzieńca gościł smutek po stracie ojca. Poza dobijającym uczuciem odczuwał także ogromny szacunek za sytuacje w której jego ojciec oddał życie za swoją ukochaną ojczyznę. Walczył do końca jak wielki bohater i nie zwątpił ani na chwile. Wkrótce zawarto pokój, który był nieunikniony i nietrwały, chłopak przyrzekł zmarłemu ojcu, że weźmie na swoje barki odpowiedzialność za losy kraju, aby to osiągnąć musiał stać się silniejszy. Zatem przez następny rok doskonalił się w kunszcie wojennym u najlepszych mistrzów w kraju i wkrótce został przydzielony do straży królewskiej. Dzięki temu, że jego starania zostały docenione, mógł otwarcie rozmawiać z księżniczką. Najpierw połączyła ich prawdziwa przyjaźń, a dopiero potem coraz większe uczucie. W wieku 22 lat stał się wybitnym wojownikiem, mistrzem w władaniu klingą a także osiągnął najwyższy stopień w wojsku, stał się generałem wojsk Wei. W momencie, kiedy otrzymał awans a także tytuł od księcia mógł otwarcie rozmawiać z księżniczką, nie zapominając o swoich obowiązkach. Chodził jako jej straż, śmiał się z nią i pokazywał jej to czego w pałacu by nie zobaczyła, piękno przyrody ich krainy. Spędzając z nią czas miał w myślach wątpliwości, bo nie wiedział, czy pozwolą mu wziąć ślub z księżniczką, nie tracił wiary do końca, ale brakowało mu jednak czasu. Pewnego dnia do miasta przybył zwiadowca, patrolujący pobliskie tereny zauważył i od razu zjawił się w pałacu, wykrzyczał, że do kraju zbliża się wróg, tym razem wojska Jin. Królestwo Jin, południowe krainy na początku małe, ale z latami, gdy podbijało kraje które były pogrążone w wojnie i biedzie, wykorzystując chaos w innych państwach zajmowało je pod pretekstem pomocy w problemach, a w rzeczywistości siłowe włączenie do państwa. Tak powstała dyktatura rodu Jin, wtedy na drodze ekspansji i zdobycia pełnej władzy nad krajem stanęła kraina Wei, ojczyzna Yoshiro. Gdy wieść usłyszała okoliczna ludność od razu ogarnęła ich panika, uciekali w popłochu ratując co się da, chcieli jedynie stąd uciec, lecz rozjuszonych ludzi przemówił dumny Książę Wei: ~Przestańcie się bać i uciekać, jesteśmy dumnym rodem Wei, tylko tchórz by się bał. Czego się boicie? śmierci? Utraty majątku? Nie zawiodę was, przetrwamy, stanę na czele armii i wyruszę na nich. Nie pozwolę by mój lud cierpiał!- tymi słowami podbudował morale ludu, był miłosiernym Panem ich dumnego rodu, dbający o swoich podwładnych i ceniący ich życie ponad swoje, lecz ta decyzja mogła go słono kosztować i dobrze o tym wiedział. Następnego dnia wyruszył z 5 tys. armią, nie wiedział wtedy jak liczna jest armia wroga. Yoshiro znów został jako generał broniący miasta, miał chronić ród królewski i mieszkańców, przeczuwał, że stanie się coś złego, miał racje... Gdy armia Wei spotkała wroga przestraszyła się, zobaczyła 10 tysięczną armie, a na czele stojący książę Jin, lecz po kolejnych słowach motywacji Wei otrząsało się. Stanęło bez strachu, ruszyła do boju i poległa. Po zaciętym boju armia wyginęła, razem z nimi książę, blisko swojej armii, poległ jak równy z równym bratem, lecz armii Jin to nie wystraszyło, więc ruszyli na miasto. Do miasta wrócił zwiadowca wysłany przez Yoshiro, gdy nagle stanął przed generałem, zasalutował bijąc się prawą ręką w pierś i oznajmił: ~Panie, polegliśmy. Armia wroga kroczy na miasto, przeciwnik ma przewagę liczebną kapitanie – zmęczony i przestraszony zwiadowca klęczał po wypowiedzeniu wszystkich słów nie mógł nabrać oddechu, lecz gdy do siebie doszedł spojrzał w górę na kapitana i zobaczył jak ten z łzami w oczach otwierał usta by powiedzieć do niego kolejne rozkazy. ~Dziękuje ci żołnierzu, dobrze się spisałeś, idź odpocznij do domu, resztą ja się zajmę-Yoshiro zasalutował tym samym gestem bijąc się w pierś, gdzie było serce wojownika, serce honoru i flaga kraju. Bohater przestraszył się, natychmiast po wiadomości rozkazał, aby mieszkańcy i księżniczka przygotowali się do ucieczki z miasta. Ponieważ nadszedł czas ich ojczyzny, nie mieli, jak się przeciwstawić ogromnej sile wroga., stąd chcieli chociaż ocalić kobiety i dzieci. Yuki nie zgodziła się, nie chciała go zostawiać, lecz on we łzach przed bramą zamkową w momencie, gdy mieli wyruszać powiedział: ~Proszę uciekaj, nie chce cię stracić, nie chcę znów cierpieć z powodu straty kogoś bliskiego, lecz pamiętaj, że choćbym miał Cię szukać w milionach światów i miejsc odnajdę Cię, będę ciebie szukać byśmy byli razem–podszedł do niej, pocałował w czoło i z łzami w oczach powiedział–Żegnaj Yuki. Tymi słowami pożegnał się z ukochaną, ludzie odeszli do sąsiedniego kraju, a w mieście została sama armia, wojsko które było ostatnia twierdza kraju. Gdy Jin się zbliżał, bohater zwołał swych braci na plac by ich o czymś poinformować, a gdy się wszyscy zebrali, zaczął mówić: ~Żołnierze, patrioci, ludzie, obywatele, przyjaciele, bracia, czeka nas ostatnia walka, z wrogiem który jest od nas liczebniejszy, ale czy lepszy? Nie, walczymy o naszą wolności, nasz kraj, by nasze kobiety i dzieci mogły w nim żyć, by mogły do czego wracać, nie zawiedźmy ich, walczmy do końca a spotkamy się w krainie naszych przodków. Zatem, czy jesteście ze mną?–Stał na nie wielkim wyniesieniu, a jego głos słyszeli wszyscy, kochali go, był jak jego ojciec, dumny i waleczny. Nigdy się nie podda nawet w obliczu śmierci, bo wiedział, że za niektóre rzeczy trzeba walczyć do końca. Młody chłopak, a wiedział o śmierci i honorze więcej niż dorośli. Po czym wszyscy wydobyli z siebie hardy głos, odzew na słowa kapitana, wiedzieli, że idą na śmierć, ale przynajmniej nie umrą na próżno, tak wszyscy myśleli. Zbliżała się godzina bitwy, wszyscy na baczność albo na kolanach modlili się o spokojna śmierć a także o to by ich rodziny znalazły schronienie. Nasz bohater stał na ich czele, uklęknął, położył głowę na głowicy, a potem zwrócony w stronę nieba powiedział dość nietypowe słowa: ~Yuki, idę do Ciebie, poczekaj tylko, mam na drodze niewielkie przeszkody–wypowiadał słowa powoli, z łzami wpatrywał się potem w bramę skąd przyjdą wrogowie, wiedział, że nie ma odwrotu, ale był szczęśliwy i z uśmiechem otarł łzy na twarzy. Stanął dumny wokół swoich ludzi. Nastał ten czas, czas pogardy. Zaczęło się oblężenie, obrońcy dzielnie się bronią, lecz przewaga atakujących jest zbyt ogromna. Jin wprowadziło swoje machiny, a ich celem była brama, najsłabszy cel. Yoshiro wiedział że nie są w stanie uchronić bramy, niestety byli na to bezsilni, jedynie czekali na konfrontacje za murami. Nie trwało to długo zanim rozerwana została brama. Próbowali się przebić silnymi ciosami wielkiego i ciężkiego drewna umieszczonego na kołach, inaczej zwanego taranem. Generał za murem czekał wraz z obrońcami w zwarciu do ataku, formacja falangi używana przez niego była dość efektywna przeciwko agresorowi. Jin ruszyło jednak na nich zawzięcie, nie przejmowali się taktyką, formacjami, niczym. Po obaleniu bramy zaczęła się rzeź, walczyli ramię w ramię, zabijali, umierali. Walka była zaciekła, mężczyźni narodu Wei umierali jedni po drugich, lecz ze względu na przewagę, na którą na jednego obrońcę przypadało 10 atakujących, było ciężko odeprzeć atak. Yoshiro sam jedyny, po zmasowanym ataku wroga ledwo stał na nogach. Jego ramię skąpane we krwi swojej i wrogów, płuca przebite strzałą, miecz szkarłatny jak zachód słońca, a po dłuższej chwili wokół jego towarzysze wycięci w pień. Nagle stał sam a wokół ciemność, ciemności z której nie ma ucieczki. Wokół polegli towarzysze a wróg jakby nic nie stracił, nie słabnął. Otoczyli go, łucznicy rozpięli cięciwę, wojownicy podnieśli miecze w gotowości by go zabić, lecz gdy miało się już dopełnić koniec losów Wei i jego z tyłu usłyszeć można było głośny rozkaz do odwrotu. Z wielkiej armii wychodzi ich książę przed szereg na tle spalonego miasta, wszędzie krew i ogień, lecz nie zważając na innych zaczął do niego mówić: ~Yoshiro, czy na prawdę musisz tu umierać? Jesteś synem generała, wielkiego wojownika, płynie w tobie jego krew i odziedziczyłeś jego siłę. Chodź do nas a obiecuje ci, że już nigdy nie zaznasz cierpienia, będziesz żył jak inni o tym śnią, w luksusach, w chwale, pośród pięknych kobiet i czego tylko zapragniesz. Księstwo Wei jest skończone, twoi bracia wybici, a ty sam jak palec przed moją wielką armią. Chodź do nas... do Jin, my zjednoczymy Japonię, tego chciałeś prawda?–drwiący książę Jin, który bez skrupułów chce mieć wszystko dla siebie, nie baczył na innych ludzi chciał wygrywać za wszelką cenę. ~Nie zdradzę ojczyzny, nie jestem taki jak ty, złotem nie kupisz wolności książę. Nie chciałem zjednoczyć kraju siła, lecz ideą, ideą, w której wszyscy jesteśmy jednością, skoro jesteśmy tacy sami więc po co nas najechałeś i chcesz walczyć? Jin zbudowana została dzięki dyktaturze, bezwzględnej sile i na wielu kłamstwach, na nienawiści, smutku i śmierci wielu ludzi. Prędzej uklęknę przed Diabłem niż do was dołączę...–Splunął na ziemie i z uśmiechem na twarzy wypowiadał swe słowa jakby wiedział, że musi to zrobić. Nie chciał żyć w hańbie, nie miał wielu pragnień, chciał tylko być wolny. ~Haha, zatem jak wolisz, umieraj w męczarniach i pozdrów od mnie ojca, bezczelny i głupi psie–wyśmiewał go i drwił, lecz niestety to już był koniec. Yoshiro uklęknął ostatni raz, znów położył głowę na głowicy jak za pierwszym razem i wypowiedział kilka słów, jakże ważnych dla niego słów: ~Wybacz Yuki, chyba nie dam rady wrócić, nie chcę byś przeze mnie żyła w hańbę i cierpiała, proszę tylko nie płacz, zapomnij o mnie. Szkoda łez na mnie, żyj, a ja ciebie odnajdę, jak nie w tym to innym świecie, będę zawsze tam gdzie Ty... żegnaj kochana–oczy znów zaczęły mu łzawić, ponieważ już nie zobaczy ukochanej. Podniósł głowę, zamroczony, we krwi, ale wciąż zdolny do poświęceń, bohater niezwyciężony. Z trudem wstał, próbował wykrzesać z siebie siłę, na tą ostatnią szarżę, bieg. Ruszył do ataku, resztkami sił uniósł miecz i chodź miał przebita pierś, nic nie czuł. Choć brakło mu sił, nie zatrzymał się, wykrzyczał te cztery krótkie i ostatnie słowa. Ojczyznę jak i honor cenił ponad życie dlatego słowa wykrzyczane na głos były następujące: ~Niech żyje księstwo Wei! – mocnym doniosłym głosem, hardym i twardym, nie do złamania by wszyscy usłyszeli. Po tych słowach otrzymał kanonadę pocisków kilkakrotnie oddanych w jego stronę przez ponad tuzin łuczników, lecz biegł dalej, dobiegł do pierwszego szeregu armii wroga po czym padł na kolana, gdyż ciało odmawiało posłuszeństwa a on tracił kontakt ze światem. Krew wypływała z każdego miejsca jego ciała, rany otwarte na kilka centymetrów po wielu cięciach i strzałach. Oczy mu się coraz bardziej zamykały, powieki były coraz cięższe, resztkami sił spojrzał w niebo, widząc twarze rodziców na niebie zapytał ich cichym głosem: ~Ojcze, matko czy zginąłem z honorem za kraj? Czy jesteście ze mnie dumni?–Był już tak bliski śmierci, że nic nie słyszał, pustka i nicość. Armia wroga drwiąc i plując na niego, nic sobie z jego honorowej śmierci nie robiła, a gdy już im się to znudziło odeszli od niego bez słowa, a młodzieniec po tym wszystkim, wyzionął ducha. Armia Jin wycofała się do swego kraju grabiąc cały majątek który pozostał. Wei przestało istnieć. Po kilku latach księstwo Jin zjednoczyło Japonię, książę Jin został cesarzem. Nowo utworzone cesarstwo było spustoszone przez ich krwawe rządy. Po długich latach walki i rozbojów kraj kwitnącej wiśni, nie był już taki sam. A co słychać u Yoshiro? dalej szuka swojej wybranki w kolejnych światach. Dusza jego zagubiona w pętli czasu i światach nie spocznie póki jej nie odnajdzie by w końcu poczuć się wolnym, lecz czy mu się uda? 1 1 1 Odnośnik do komentarza
Rekomendowane odpowiedzi