Użytkownik MotylaNoga Opublikowano 31 Lipca 2020 Użytkownik Udostępnij Opublikowano 31 Lipca 2020 Nie myślałem, że kiedykolwiek o tym opowiem, w końcu obowiązywała mnie przysięga niejawności, lecz już nie potrafię dłużej tego w sobie trzymać. Byłem dowódcą wojskowej ekipy badawczej i Naszym zadaniem było dokonać analizy starego bunkra, który służył jeszcze za czasów wojny. Cały schron z zewnątrz był pokryty różnymi malowidłami, których nie potrafiłem rozszyfrować, ponieważ były po rosyjsku. Zauważyłem, że członek mojego oddziału zrozumiał napisy i było widać na jego twarzy wyraźne zaniepokojenie, lecz wtedy to zignorowałem. Miejscowi snuli różne opowieści na temat tego miejsca. Nie wiedziałem co o tym sądzić, ponieważ nie wierzyłem w tego typu rzeczy. Weszliśmy do środka i Naszym oczom ukazały się duże drzwi, zbyt duże jak na bunkier. Rozkazałem je otworzyć, gdy koło od zaworu puściło jeden z moich podwładnych przeciął sobie ramię wzdłuż, od nadgarstka aż po łokieć. Musieliśmy szybko przeczyścić ranę i ją zatamować. Jednemu z mojego oddziału rozkazałem wynieść go na zewnątrz i zająć się nim do końca. Zostałem ja i trzech innych. Weszliśmy do jednego z pomieszczeń. Ku mojemu zdziwieniu pomieszczenie było w miarę czyste. Były tam krzesła, stoliki więc zapewne był to pokój w którym można było spożyć posiłek. Wraz z Naszym badaniem musieliśmy sporządzić aktualny plan całego rezerwuaru. Drugie pomieszczenie było małe, znajdowało się tam tylko krzesło i lustro. Siedzisko było ustawione tak, by oponent widział swoje odbicie, oparcie było przedłużone, a na nim były pasy, zapewne do skrępowania głowy. Zastanawiałem się wtedy po co komu takie pomieszczenie. Miałem wrażenie jakby ktoś z drugiej strony lustra wbijał we mnie swój wzrok. Przeszły mnie ciarki i wyszedłem z pomieszczenia. Reszta została i spekulowała na temat tamtego pokoju. Zawołałem ich i weszliśmy do kolejnego miejsca. Na ścianie widniał napis комната пыток, zrozumiałem tylko jedno słowo, którym był "pokój". Nie patrząc na resztę otworzyłem drzwi, nim doszły do końca jeden z podwładnych chwycił mnie za ramię i powiedział, że nie chce tam wchodzić. Z lekkim zawahaniem wszedłem do środka i zobaczyłem dwa krzesła na przeciwko siebie, mały stoliczek, a na nim tacka. Krzesła były drewniane i dobrze było widać na nich zaschniętą krew. Na tatce nic nie było. Wtedy zrozumiałem, że to może być sala tortur. Nie chciałem wiedzieć co tu się działo i do jakich czynów człowiek potrafił się posunąć w tym pomieszczeniu. Odwracając się plecami poczułem tysiące par oczu na sobie, odruchowo odwróciłem się, ale nic tam nie było. Wszyscy dziwnie się na mnie popatrzyli, ja machnąłem ręką sygnalizując, że mają iść dalej. Doszliśmy do czwartego pomieszczenia. Było czuć ogromny smród rozkładającego się mięsa. Jeden z Naszych oparł się o ścianę i zwymiotował. Kazałem wszystkim się odsunąć i założyć maski po czym weszliśmy do środka. Po wejściu znaleźliśmy dół, myślałem, że to zejście. Okazało się, że na samym dole była jakaś maź, nie wiedziałem co to jest, ale okropnie śmierdziało. Pomyślałem, że wyjdziemy i chwilę odetchniemy świeżym powietrzem. Wychodząc spoglądnąłem na lustro, zobaczyłem wtedy swoje odbicie, odłączając się od reszty podszedłem i przyjrzałem się bliżej. Nie mogłem poznać samego siebie. Przeraziłem się. Moje oczy wyglądały tak jakbym przez dwa tygodnie nie spał. Podszedłem do lustra by móc lepiej na siebie spojrzeć. Zauważyłem obok jakąś twarz. Ze strachu szybko wyciągnąłem broń i panicznie zacząłem strzelać w lustro. Upadłem, a po tym jak ściągnąłem maskę zobaczyłem przejście w samym lustrze. Reszta szybko przybiegła i pomogli mi wstać. Popatrzyłem na przejście i rozciągały się tam schody w dół. Biłem się z myślami, ale moja ciekawość sprawiła, że musiałem to sprawdzić. Ten, który znał rosyjski powiedział, że się wycofuje i nie pisał się nigdy na coś takiego. Rozkazałem mu zostać i wziąć się w garść. Zeszliśmy w dół. Były tam jeszcze trzy pomieszczenia. Każde z Nas zaczęło się dziwnie zachowywać, chyba wszyscy wtedy poczuli to co ja wtedy na górze. Tysiące spojrzeń wpatrujących się w Ciebie. W jednym pokoju była masa ubrań, nawet bielizna. W drugim były prysznice i brzytwy. W trzecim pomieszczeniu było dużo krwi na ścianach. Były tu chyba przeprowadzane egzekucję, ale nie było widać śladów po kulach. Przy ścianie na ziemi były rynny, chyba tędy odprowadzano całą krew. Jedno z Nas upadło i zaczęło się trząść. Reszta uciekła, a ja zacząłem krzyczeć i pytać gdzie się wybierają. Chciałem mężczyźnie udzielić pomocy, zaczął mówić coś w swoim języku. Chyba się wtedy modlił. Złapał mnie za rękę i kazał uciekać. Zacząłem słyszeć jakieś szepty, zatkałem uszy, ale nie przestawały szeptać do mnie, nadal je słyszałem. Zabrałem podwładnego na plecy i zacząłem uciekać. Zaraz przy wejściu na górę upadłem i upuściłem go przy lustrze. Nie wiem co to było, ale coś go porwało. Nie byłem w stanie tego dostrzec, bo było ciemno. Zacząłem strzelać na ślepo i w czasie rozbłysku mogłem dostrzec humanoidalną postać, która zbliżała się w moją stronę. Rzuciłem bronią i zacząłem uciekać w kierunku wyjścia. Przy wyjściu zauważyłem resztę i rosyjskie wojsko. Celowali do Nas i coś krzyczeli, rozumiałem tylko pojedyncze słowa. Zacząłem mówić, że w środku coś jest, że porwało jednego z Naszych, zbliżało się do mnie. Jeden z żołnierzy podszedł i uderzył mnie w skroń. Co działo się dalej, tego nie pamiętam. Obudziłem się w jakimś kompleksie i odesłano mnie do ich przełożonych. Zagrozili mi śmiercią jeżeli komukolwiek powiem co się tam stało... Za wszelakie błędy, których nie dostrzegłem przepraszam, pisałem to na szybko, by móc w końcu wstąpić w szeregi redakcji. 2 Odnośnik do komentarza
Użytkownik∙ Kacper5430 Opublikowano 27 Stycznia 2021 Użytkownik∙ Udostępnij Opublikowano 27 Stycznia 2021 Odnośnik do komentarza
Rekomendowane odpowiedzi